|
Listonosz jak gazeciarz
- Rozstrzygnęliśmy kolejny konkurs dla listonoszy, którzy obsługują największą liczbę naszych statych Czytelników. I udaje im się zdobyć nowych prenumeratorów. Z roku na rok ich przybywa. W torbach listonoszy w województwo wędruje 7,5 tyś. Egzemplarzy – informuje Gazeta Lubuska, która przeprowadziła wywiad z Emilią Kolano, listonoszką z Krosna Odrzańskiego, laureatką konkursu organizowanego przez tę gazetę.
Dostaje pani list bez adresu tylko z nazwiskiem i co pani robi?
Doręczam go adresatowi. Znam na pamięć wszystkich, którym dostarczam korespondencję, więc dokładny adres nie jest mi potrzebny. Wystarczy nazwisko. W końcu pracuję na poczcie już 25 lat.
- A jak to się stało, że założyła pani torbę z listami?
- Moja siostra była listonoszem, potem naczelnikiem. Kiedyś poprosiła mnie, bym kogoś zastąpiła. I spodobała mi się ta profesja.
- Co się zmieniło przez te 25 lat?
- Hmmm, chyba to, że najpierw jeździłam komarem, potem simsonem, a teraz samochodem.
- Ludzie się nie zmieniają?
- Mimo że tyle się mówi o e-mailach, esemesach, to jednak zwolenników tradycyjnych listów wciąż nie brakuje.
(…)
- Ma pani czas na pisanie tradycyjnych listów?
- Oczywiście, lubię pisać listy, jak i je dostawać. Nie wyobrażam sobie świąt bez kartek pocztowych z życzeniami.
- Dziękuję.
Punktualność to mój znak
Rozmowa ze ZBIGNIEWEM MIKOŁAJ CZAKIEM, listonoszem, który zajął piąte miejsce w rankingu
- Jaki jest pana sposób na tak wysokie miejsce w rankingu?
- Wydaje mi się, że prenumeratorzy są zadowoleni, ponieważ dostarczam im gazetę bardzo wcześnie rano, pomiędzy godz. 7.00, a 8.00. Mówią, że według mnie można ustawiać zegarki (śmiech). Niektórzy wyjdą na spacer z psem i czekają na mnie pod blokiem. Mam też takich prenumeratorów, którzy choć mają kiosk pod nosem, i tak wolą, aż ja przyniosę im gazetę. To są ludzie z mojego terenu i to mój obowiązek, żeby o nich dbać. Obsługuję m.in. os. XXX-lecia oraz ul. Staszica.
- Jaki jest pana środek transportu?
- Po mieście jeżdżę rowerem, ponieważ od poczty, która znajduje się na ul. Zjednoczenia, jest daleko. Mam ze sobą dużą siatkę z 30 egzemplarzami „GL". Nawet nie muszę opisywać gazet, bo dobrze wiem, która jest dla kogo.
(…)
- Musi pan mieć świetną kondycję...
- Zgadza się. Nie mam wyjścia. Ale przynajmniej lekarz nie musi zalecać mi spacerów (śmiech).
- Dziękuję.
Leszek Kalinowski |